ARKa na Adoracji Najświętszego Sakramentu w Kaplicy Wieczystej Adoracji. Świadectwo Joanny.
Dzisiaj minął rok od pierwszej adoracji Najświętszego Sakramentu ARKi w Kaplicy Wieczystej Adoracji Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, w pierwsze piątki miesiąca. Dziś, jak przed rokiem, rozpoczynała się nasza Adoracja od północy.
To od roku w pierwszy piątek miesiąca zakładamy białe kamizelki z napisem „Apostolat Ratunku Konającym”, które mają być znakiem i świadectwem modlitwy za najbardziej potrzebujących wsparcia w godzinie śmierci. Modlimy się za tych wszystkich, którzy aktualnie odchodzą i odejdą do wieczności w najbliższym czasie.
Dziś w nocy po godzinie naszej adoracji w ciszy młoda dziewczyna także klęcząca od godziny przed Panem Jezusem poprosiła mnie o wyjście na chwilę z Kaplicy, gdyż chciała coś ważnego mi przekazać.
Okazało się, że dokładnie rok temu, gdy po raz pierwszy adorowaliśmy Przenajświętszy Sakrament w Kaplicy Wieczystej Adoracji, w ramach ARKi, ta dziewczyna mocno zasmucona również trwała na modlitwie w intencji operowanego tej nocy w Szpitalu im. Św. Jana Pawła II bardzo chorego na serce brata Wojciecha. Ratowano mu życie, jednak stan był krytyczny. W kaplicy modlił się z nami ks. Piotr, założyciel ARKi i jej duchowy opiekun, który po rozmowie zasugerował, aby jej intencję za Wojciecha w stanie krytycznym napisać na kartce i zostawić na ławce na całą dobę w kaplicy na czas trwania naszej adoracji.
Zmieniamy się, co godzinę lub dwie, czasem ktoś trwa na modlitwie nawet sześć godzin. Obiecaliśmy modlitwę siostrze Wojciecha, Joannie. I rzeczywiście jej brat był pierwszym konkretnym człowiekiem w tak trudnej sytuacji, potrzebującym modlitewnej pomocy, ocierającym się o śmierć.
Dziś Joanna dziękuje Panu Jezusowi za to, że natknęła się na nas podczas nocnego czuwania również w intencji brata. Odważyła się podejść do nas dzięki kamizelkom a właściwie dzięki napisowi na nich, który wszystko mówi i tłumaczy; Apostolat Ratunku Konającym. Najpierw zmroził ją widok napisu na kamizelce ze słowem „konających”. Zdała sobie sprawę, po chwili, że dotąd modliła się za grzeszników i za dusze w czyśćcu cierpiące, ale za konających nie. Tymczasem przed Najświętszym Sakramentem zrozumiała, że jej brat w tej chwili jest konający. Brat przeżył wielogodzinną operację tamtej nocy. Rok różnych zmagań za nim, miesiąc śpiączki, kilka kolejnych zabiegów operacyjnych, całkowity brak pracy jednej z nerek, podłączony był do sztucznej nerki, jedno płuco całkowicie nieczynne, niepracujące przez kolejne trzy miesiące, jakieś liczne zakażenia wewnątrzszpitalne po operacjach. Walka, nieustanna walka o życie. Jednak Joanna uwierzyła, że brat będzie żył, skoro przeżył tę bardzo długą i ciężką nocną operację serca w otoczce modlitwy ARKi przed Panem Jezusem Miłosiernym prawdziwie obecnym w Najświętszym Sakramencie.
Za jakiś czas okazało się, że w sposób nadzwyczajny nerka podjęła samodzielną pracę, kolejne prześwietlenie pokazało, że nieczynne płuco jest w stanie jak u zdrowego człowieka. Rodzina wie, że to cud, lekarze też. Tego dnia 4-go września minął rok od operacji. Wojciech wczoraj uczestniczył w Godzinie Miłosierdzia i we Mszy św. z Komunią św. w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, by dziękować. Joanna przyszła jak przed rokiem na nocną Adorację, by podziękować Panu Jezusowi za cud uratowania życia brata i osobiście podziękować Księdzu Piotrowi Marks za to wielkie dzieło Apostolatu Ratunku Konającym i modlitwę. Upoważniła mnie do napisania w jej imieniu świadectwa działania Bożego poprzez modlitwę ARKi przynoszącą wielkie owoce. (bg)
Minęło wiele lat. Dokładnie 13 lat od pierwszej Adoracji w białych kamizelkach z fioletowym napisem „Apostolat Ratunku Konającym”, 10 lat od przejścia do wieczności naszego ks. Założyciela ARKi.
Rozmawiałam z Joanną, wspominała tamten czas, prosiła, bym dopisała do poprzedniego świadectwa. Przypomniała czas tworzenia ARKi i podkreślała wielką rolę s. Stefany Bosak ze ZMBM w pomocy śp. Księdzu Piotrowi Mikołajowi Marksowi i dawane przez nią podpowiedzi co do tworzonego dzieła. To oni dwoje byli autorami ARKi. Siostra Stefana pracowała w punkcie informacyjnym na terenie Sanktuarium i zachęciła bardzo wiele osób do Dzieła Pokutnego utworzonego w 2012 roku, które przygotowywało grunt pod dalsze dzieła ARKi, do których Ksiądz nas wszystkich podprowadzał i ćwiczył w cierpliwości. Potem zachęcała i doglądała tworzone Adoracje 24-godzinne, SMS-ową koronkę , która powstawała w wielkich bólach i dziś chyba jest najprężniej działającą inicjatywą spośród wszystkich dzieł. Joanna jest naszym cichym wolontariuszem roznoszącym materiały ARKi i głoszącym potrzebę modlitwy za konających szczególnie w szpitalach jako za najbardziej potrzebujących. Jej brat Wojciech chorował wcześniej od dłuższego czasu, bywał w różnych szpitalach, trzy miesiące przed pamiętną nocą w Kaplicy Adoracji i spotkaniu z Joanną odbywały się liczne Msze święte w intencji Wojciecha odprawiane przez Ks. Piotra. Księżom kapelanom zanosiła „Pieczęć Miłosierdzia”, którą ks. Piotr przygotował w prezencie świątecznym dla ARKi 2015 roku. Do dziś Joanna zanosi nasze plakaty do szpitali, np. na Jakubowskiego pojawił się plakat tuż po otwarciu tego nowego szpitala. Jest wspaniałą wolontariuszką dla konających wdzięczna za uratowane życie brata Wojciecha.