T.T Błogosławieni miłosierni, bracia i siostry!

Pan Jezus okazuje troskę ludziom zagubionym. Bo jakże nie pogubić się w tym świecie! Może próbowaliśmy nawrócić jakiegoś zagubionego człowieka, ale nam się to nie udało? Może to skłoniło nas do złego myślenia o tym człowieku. A tymczasem jeśli ktoś się zagubi. to nie od razu ma tego świadomość. A jak Pan Bóg postępuje z ludźmi, którzy zawinili wobec Niego?

Bóg nigdy nie zerwał z grzesznikiem związku miłości i miłosierdzia. I stąd wypływa Jego niezmienna troska o grzesznika i ogromna radość, kiedy grzesznik okazuje skruchę i powraca. Bóg potępia grzech. Ale grzesznik może wrócić do Boga w każdym czasie.

Zauważcie, że Pan Jezus nie atakuje grzeszników wprost i nie czyni im publicznego rachunku sumienia. Z drugiej strony, Pan Jezus nie umniejsza ich win. Także i dla Niego grzesznicy pozostają grzesznikami dotąd, dopóki się nie nawrócą.

Zgubiona owca nie traci na wartości. Te zwyczajne codzienne doświadczenia powinny nam ułatwić zrozumienie Pana Boga. To że grzesznicy zrywają więź z Bogiem i odłączają się od Niego, nie oznacza, że tracą wartość w Jego oczach. Także w największym grzechu pozostają dla Niego cennymi i kochanymi. Faryzeusze zaś i uczeni w piśmie patrzą tylko na grzechy.... - dlatego odtrącają grzesznika.

Pan Jezus chciałby otworzyć im oczy. Miłość i miłosierdzie Boga są zwrócone do każdego człowieka. Ale miłość Boga do grzesznika nie może być rozumiana jako aprobata grzechu. Pan Jezus, jada z grzesznikami i siedzi z nimi za stołem, po to aby dać im odczuć, jak bardzo Bóg się nimi interesuje. że Bóg nie jest twardy, nie odpycha, nie odrzuca, ale jest dobry i miłosierny. I do takiego Boga trzeba nam się nawracać. Kto przylgnął do grzechu, ten nie może trwać jednocześnie we wspólnocie z Bogiem.

Pan Bóg jak Matka cieszy się w sposób szczególny z wyzdrowienia chorego dziecka. Ale nie znaczy to przecież, że nie kocha zdrowych dzieci i nie cieszy się nimi. Zawsze zostaniemy przez Niego przyjęci. Lecz czy umiem się z tego cieszyć?

Kiedy Pan Jezus jest wywyższony nad ołtarzem w rękach kapłana, czy w pokorze też unoszę wzrok, by oderwać się od logiki ziemi, aby uczyć się nowego widzenia, nowych rzeczy?

W pokorze chodzi właśnie o to, by głowę podnieść i oderwać od ziemi, nie z wyniosłości, ale w perspektywie nieba zobaczyć świat i życie, siebie i innych, a także własne ograniczenia i Bożą wszechmoc, Boże miłosierdzie.

Dlatego Cieszcie Się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Obyśmy umieli się cieszyć wszystkim. co daje nam Pan. Amen.