Ks. Piotr Mikołaj Marks – 1 lipca 2014

Kazanie wygłoszone na Mszy św. w intencji wszystkich konających w pierwszy wtorek miesiąca w  Sanktuarium Bazylice Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach w dniu 1 lipca 2014 roku o godz. 18.00.

I: Am 3, 1-8. 11-12 Proroctwo przecie królestwu Izraela

II: Ps 5, 5-8 Prowadź mnie, Panie, w swej sprawiedliwości

Ew:. Mt 8, 23-27 Uciszenie burzy na jeziorze

T.T

Błogosławieni miłosierni, bracia i siostry,

drogi Apostolacie Ratunku Konającym!

W naszej małej łodzi miłosierdzia (jaką jest ARKa) stajemy naprzeciw ogromnym falom nienawiści do życia Bożego. Nie jesteśmy jednak bezradni i słabi. Stajemy z ufną modlitwą i z jakże ważnym wynagradzającym postem. Stajemy z tym samarytańskim orężem przełamując wzburzone wody „cywilizacji śmierci”. Ta ostatnia walka o duszę ludzką jakiej się podjęliśmy, dokonuje się nie gdzieś ponad naszymi głowami, ale na placu miłości, w pojemności serca które każdy z nas ma w wiadomej dla Boga wielkości.

Jak co miesiąc w każdy pierwszy wtorek gromadzimy się na Mszy świętej w intencji wszystkich konających, aby powiększyć w sobie tę pojemność serca o pojemność Serca Jezusa. Chcemy aby ten plac Bożej miłości miłosiernej zaczerpnął w naszym życiu nowych horyzontów, aby wzrastał w naszych sercach na miarę potrzeb miłości Serca Jezusa.

Ta wielka Boża miłość nie jest ograniczona naszymi fizycznymi możliwościami. Jeśli czujesz się w swoim Dniu Pokutnym fizycznie słaby lub też nie możesz tak jak planowałeś postem i modlitwą ratować dusze, pamiętaj iż liczy się pojemność twego serca, pragnienie pomocy każdemu bez wyjątku, nawet temu kto na to nie zasługuje. Jest to współ-pragnienie – za Chrystusem, aby nasza ludzka miłość osiągnęła ten sam, Boży cel. I to współ-pragnienie jest bardzo ważne. Nasze fizyczne ograniczenia, starość, czy choroby, nie są w stanie odebrać pragnień Serca Jezusowego. Więcej, zagłębiając się w Nie ze swą bezradnością, stajemy się prawdziwie poddani – jak nigdy przedtem. Potrzeba, aby On wzrastał a ja się umniejszał (Por J 3, 30). W tak chcianym świadomym umniejszaniu stajemy przy Chrystusie już nie ze swoją siłą, ufni w swoje moce, zdolności, zdani na własne wysiłki, ale stajemy się całkowicie poddani, zależni od Serca Jezusowego.

Jak w dzisiejszej Ewangelii Apostołowie, tak i my stajemy przy boku Chrystusa na skutek niebezpieczeństw i grożącej nam śmierci, grożącemu nam utonięciu. Na rozkaz Pana Jezusa uciszają się wzburzone fale, a przestraszeni uczniowie odzyskują pewność. Ich lęk przemienia się w zachwyt tak, iż ze zdumieniem pytają samych siebie; „Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?” (Mt 8, 27)

Nasza pewność nie płynie, więc z naszych ust, ani z naszych pełnych poświęcania się uczynków. Nasza pewność wypływa z nieogarnionego pragnienia miłości Serca Jezusowego! To Serce jakby lekko uśpione, czujnie czeka w naszej maleńkiej łodzi na ufną prośbę, na nasze ufne wstawiennictwo dla konających. Jakby przebudzone, gotowe już na nasze zawołanie, goreje w jakże nieukojonym wciąż pragnieniu!

“Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?” Tymi słowy tak jak Apostołów Pan Jezus zachęca nas do większej odwagi. To ‘zaplecze’ Bożego Miłosierdzia jakim jest nasz Apostolat, potrzebuje wciąż zawołania swego Sternika. Mocy Jego Słowa. Mocy Jego Woli we wszystkich Dziełach ARKi.

 To na głos Chrystusa stajemy dziś przy Ołtarzu Bożego Miłosierdzia. To na rozkaz Chrystusa w każdy pierwszy piątek podejmujemy się całodobowej modlitwy w intencji konających. To na słowo Jezusa każdy z nas w swym wybranym Dniu Pokutnym wzbudza modlitwy i posty wynagradzające. To na polecenie Jezusa powiadamiamy siebie o potrzebie modlitwy za konających.

Za wszystkim tym stoi Chrystus. W tej łodzi to On wszystkim steruje. Porusza nawet wiatrem i falami abyśmy dopłynęli do celu. Narusza nasz spokój abyśmy nie czuli się nazbyt pewnie. Abyśmy nie popadli w rutynę, w przyzwyczajenie… tak bliskie naszej naturze. Przepływamy przecież przez bardzo ciasną bramę, przez bardzo wąską gardziel wiekuistej zatoki. Musimy więc być bardzo czujni. Jesteśmy przecież zdani na niezatapialne pragnienie Najświętszego Serca Jezusa, pragnienie ratunku dusz w godzinie ich śmierci. I w tym Bożym niezatapialnym pragnieniu tryumfują dziś na tej Mszy świętej wszyscy konający, stają się wiekuistą chwałą Bożą, niepodważalnym dowodem trwającej na wieki – miłosiernej miłości Boga! Bądźmy szczególnie wdzięczni Bogu za to, że zaciągnął nas na ten Okręt Bożej Mocy. Że z nas, ‘szczurów lądowych’ uczynił niebiańskich żeglarzy Bożej Opatrzności.

Amen.

5/5

T.T                                                                                         04.09.A.D.2013

Błogosławieni miłosierni, bracia i siostry!

Nasz Pan daje duszom życie w najlepszym dla nich czasie. I dla każdej z nich ten czas to jedno najpiękniejsze życie. Dając je nam, Pan Bóg uczynił z nas swych pośredników, uczniów Bożego życia w świecie. To On sprawia, że tu dziś jesteśmy i to On sprawia, że wypełniamy Jego wielki Plan Miłosierdzia.

Jesteśmy niczym maleńkie okruchy chleba, odpadłe z jednego, wielkiego bochna życia. Okruchy samodzielne. I każdą taką drobną cząstkę w cudowny sposób Pan Bóg zagarnia miłosierną ręką, i ratuje przed zmarnowaniem. Pan Bóg nie chce, aby nasze dusze poszły na zmarnowanie. Dusza sama z siebie niewiele znaczy tak jak każdy okruch. Ale każdy okruch zapowiada wielką całość, wielki plan powrotu do Domu Ojca i do jedności w Nim, w Bogu. Żaden okruszek nie jest przez Pana Boga niezauważony. Zbawienie dusz, czyli Dobra Nowina, czyli Ewangelia i jej czystość jest najważniejsza, bo Pan Bóg nie chce mieć z nas jakiegoś zakalca wiary. Czystość nauki Ewangelii jest podstawą jedności i to nie tylko tu na ziemi, ale jak widzicie również i tej jedności z Nim po ziemskim życiu.

Chciejmy być szczęśliwi. Jednak szczęścia nie daje tylko troska i zabieganie o ułożenie sobie życia na tym świecie. To za mało. Życie jest wielkim wezwaniem do posługi. Zapytasz, jakiej? Pan Jezus wielokrotnie o tym mówił do naszej świętej siostry:

(128) + Konferencja o miłosierdziu

Córko Moja, pragnę, aby serce twoje było siedliskiem miłosierdzia Mojego. Pragnę, aby to miłosierdzie rozlało się na cały świat przez serce twoje. Ktokolwiek się zbliży do ciebie, niech nie odejdzie bez tej ufności w miłosierdzie Moje, której tak bardzo pragnę dla dusz. Módl się, ile możesz, za konających, wypraszaj im ufność w Moje miłosierdzie, bo oni najwięcej potrzebują ufności, a najmniej jej mają.

Wiedz o tym, że łaska wiecznego zbawienia niektórych dusz w ostatniej chwili zawisła od twojej modlitwy. Ty znasz całą przepaść Mojego miłosierdzia,(129) więc czerp z niego dla siebie, a szczególnie dla biednych grzeszników. Prędzej niebo i ziemia obróciłyby się w nicość, aniżeliby duszę ufającą nie ogarnęło miłosierdzie Moje.

Serce ma każdy z nas. Ale nie każdy z nas ma serce do Konających. Kto nie ma serca dla konającego ten już umarł, choć wydaje się mu, że żyje. Pojemność serca mierzy Pan Jezus posługą – jak to usłyszeliśmy: Módl się, ile możesz za konających…

Apostolat Ratunku Konającym w najbliższy piątek, czyli już pojutrze, rozpocznie 24 godzinną adorację w intencji Konających w kaplicy Wieczystej Adoracji. Pragnę podziękować wszystkim, którzy w kamizelkach Apostolatu staną się widocznym znakiem modlitwy w intencji konających.  Jak światła nie chowa się pod stołem, tak też i my chciejmy być widoczni. Niech inni modlący się obok nas też będą świadomi misji wobec konających.

Nie nam jednak decydować, której duszy konającej jest najbardziej potrzebne nasze wstawiennictwo, nasze wynagrodzenie najświętszemu Sercu Pana Jezusa, nasz post czterdziesto- dniowy Dzieła Pokutnego.

Biednym grzesznikiem jest przecież każdy z nas, i tak też każdy z nas jest również konający. To miejsce i ten czas jest najlepszym z możliwych w Miłosierdziu Boga. Nie odkładajmy ich – bo dla nich to jest „być albo nie być” i znaczy nie jutro, ale właśnie już teraz, już dziś. Niech wszystkie te okruszki trafią w dłonie miłosiernego Pana Jezusa.

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku… Amen

5/5

T.T                                                                             07.08. A.D.2013

Błogosławieni miłosierni, bracia i siostry!

Życie każdego człowieka dobrego i złego kończy się śmiercią. Jednak nie wolno nam się jej bać. Najgroźniejsza wcale nie jest przecież nasza śmierć, bo o wiele groźniejsza jest nasza rozpacz. Wiele dusz nie chce nic wiedzieć o ostatniej walce, ani jak się do niej przygotować?  A przecież nie wolno nam nie wiedzieć. Taka postawa rodzi strach! A strach jak się mówi ma wielkie oczy! Dusza nieprzygotowana zatraca się w ogromie uczynionego przez siebie zła, w różnych krzywdach, we własnych słabościach. A diabeł uporczywie je podsyca, i wmawia, że nie ma dlań ratunku. Nie wolno nam w tych w tych ostatnich chwilach podważać ważność Sakramentu Pokuty i Pojednania, naszych świętych spowiedzi i naszej Komunii świętej z Chrystusem. Jakże wielki ogrom zwątpień przeżywa wtenczas dusza. Jakże męczące są dla niej te pokusy. Ale są to tylko ostatnie oszustwa diabła. Wszystkie one mają za cel: zdegradować zasługi męki naszego Chrystusa Pana. Łaska Boża jednak nie słucha się tych fałszywych dźwięków, tych szeptów zakłamanych. Czym dla spieczonej ziemi jest kropla żywej wody tym wtedy jest Boże Miłosierdzie dla konającego. To przez Miłosierdzie Bóg wprowadza swe dusze do Nieba. Jak świt, który opromienia ciemności, i jak gwiazdy na nieboskłonie tak króluje w konających Boże Miłosierdzie! Jeśli dziś już z miłością spoglądamy w tę Koronę Miłości to nie wolno nam się bać, nie wolno nam się lękać.

«Gdzie jest, o śmierci, oścień twój, gdzie jest twoje zwycięstwo?» (Por. 1 Kor 15, 55) — tak pytał św. Paweł. Problem śmierci, problem odwieczny, w Ewangelii doczekał się rozwiązania. Zmartwychwstanie jest zwycięstwem nad śmiercią. Dzieło Miłosierdzia Bożego króluje w nas i ponad nami, dociera do najodleglejszych zakątków tego ziemskiego świata. Mamy wielką łaskę stać dziś w Koronie Miłosierdzia broniąc konających. Intencja tej Mszy świętej jest Sercem miłości miłosiernego Pana Jezusa. I dzięki tym uratowanym duszom, ten świat pomimo swych okrucieństw wciąż Pan Bóg podtrzymuje w nadziei. Taka też jest wola Syna. Bo przecież nie o drzewa, liście czy o nasze domy chodzi Panu Bogu a o ocalenie naszych dusz! Miłosierdzie konającym jest ratunkiem świata, bo ratując duszę konającą ratujemy świat. Chronimy go przed unicestwieniem.

Nasza święta patronka konających, św. Faustyna umiłowała dzieło ratunku konających całą głębią swej duchowości i swego cierpienia… Cytat z “Dzienniczka” nr 314

+ W pewnej chwili, kiedy po południu przyszłam do ogrodu, powiedział mi Anioł Stróż: Módl się za konających. I zaraz zaczęłam różaniec za konających z ogrodniczkami. Po skończonym różańcu zaczęłyśmy różne modlitewki za konających. Po skończonych modlitwach wychowanki zaczęły sobie wesoło rozmawiać. (135) Pomimo ich gwaru usłyszałam w duszy te słowa: Módl się za mnie. Kiedy nie mogłam dobrze zrozumieć tych słów, odsunęłam się o parę kroków od wychowanek, zastanawiając się, kto by to był, co mi każe się modlić. Wtem usłyszałam te słowa: Jestem siostra138… – Ta siostra była w Warszawie, a ja obecnie w Wilnie – módl się za mnie, aż ci powiem, kiedy masz przestać; jestem w konaniu. Natychmiast zaczęłam się gorąco za nią modlić do konającego Serca Jezusowego – która nie dając mi wytchnienia – modliłam się tak od godziny trzeciej do godziny piątej. O godzinie piątej usłyszałam te słowa: Dziękuję. Zrozumiałam, że już skonała. Jednak na drugi dzień w czasie Mszy świętej modliłam się gorąco za jej duszę. Po południu przyszła kartka, że siostra… o tej a tej godzinie umarła. Zrozumiałam, że była to ta godzina, w której mówiła do mnie – módl się za mnie.

Ocalenie jednej duszy siostry zakonnej jest ważniejsze niż wszystkie inne doczesne kapłańskie czy zakonne plany. Ocalenie jednej duszy więcej znaczy niż jakakolwiek chwała czy inne zasługi!Niech święci pragną świętości! Bo tylko święci pragną Nieba dla swej siostry i brata!

Amen.

5/5

T.T                                                                              03.07.A.D.2013

Do Miłosierdzia!

Siostry i bracia w Chrystusie Panu! Drzewko zasadzone w ogrodzie Miłosierdzia zaowocowało! Dziś jest pierwsza Msza św. – Korona Chwały Miłosierdzia, w intencji zmarłych objętych modlitewną Koronką. Po wielu miesiącach stajemy dziś razem, tu przed Bogiem, przed obrazem Pana Jezusa Miłosiernego, przed relikwiami św. s. Faustyny, aby wspólnie wielbić Boga za cud życia wiecznego dusz wyrwanych złu, wyrwanych szatanowi. Wielu lękało się tej chwili, sądząc, że zostaniemy sami w tej walce, narażeni tylko na zemstę zła. Tak się nie stało. Pan nie opuszcza swoich dzieci. Miłosierdzie dziś tryumfuje! I to tryumfuje przez wasze ręce.

Kończy się bezpowrotnie ten etap życia, w którym zdany byłeś tylko na siebie… na swe siły. Dziś ktoś inny myśli o Tobie i nic nie chce w zamian! Nic od Ciebie nie oczekuje! Nawet nie powiesz mu: „Dziękuję”! Gdzieś w tłumie pielgrzymów jest ktoś, kto Cię umiłował miłością miłosierną, miłością czystą, miłością ofiarną. Nie wypatruj go przez ramię. Bo to – ty sam nim jesteś! Ciebie chce Pan abyś szedł drogą stromą i wąską, przez najciaśniejszą szczelinę życia, (przez tajemnicę śmierci) szedł bez lęku, śpieszył na ratunek człowiekowi w trwodze konania! To dzieło nie jest łatwe, ale nic innego nie jest aż tak ważne.

Rozpoczęliśmy z Bożym błogosławieństwem i za zgodą ks. bpa Jana, Kustosza Sanktuarium Bożego Miłosierdzia – budowę – ARKi, Apostolatu Ratunku Konającym.  Tworzymy w nim Straże Wieczyste, a teraz nadszedł czas, aby zainicjować Straż Adoracji Najświętszego Sakramentu. Przy sercu Pana Jezusa skupimy wszystkie serca konające. Dzień – pierwszy, piątek w każdym miesiącu będzie naszym dniem na kolanach. Dniem modlitw za konających w Kaplicy Wieczystej Adoracji. Jak Bóg da jedna część Straż będzie przy sercu Pana Jezusa, a druga przy sercu konającego człowieka. Rozpoczniemy Adorację od północy – przez 24 godziny. Zmiany, co godzinę. Kto będzie chciał się zapisać niech się zgłasza, dzwoni do Koordynatorów Dzieła Pokutnego lub przez Internet. Potrzeba na start, co najmniej po dwie osoby w strefie – godziny; od północy z czwartku na piątek i do północy z piątku na sobotę, przez cały dzień. W sumie daje to nam 24 zmiany na dobę. Zdarza się, że chorujemy, że nie zdołamy, to nic, nie martwcie się, jeśli będziemy mieli zgłoszonych kilka osób w jednej strefie, zawsze ktoś będzie się modlił nieprzerwanie w intencji konających. Ważne jest abyśmy byli przy Sercu Pana Jezusa. Jest ważne abyśmy nie tylko pamiętali o konających, ale z pamięcią o konających trwali przy Sercu Miłosierdzia. Uczyńmy pierwszy piątek, dniem wstawienniczym i ofiarnym w intencji Konających.

Zobaczcie… A wszystko to zaczęło się 16 marca 2012 roku, od Dzieła Pokutnego, bo taka była wola Pana Jezusa i przez Niego wybrany kierunek.

Amen.